Szukaj...

Ładowanie...

Kolczykasy i bransolety

Dziś garść nowości do uszu i na rękę :)

Pierwsze cudeńko powstawało jako biżuteria Sylwestrowa. Powstawało, bo ostatecznie nie powstało. Nie chciało, musiało odczekać do Nowego Roku, by go tak błyszcząco zainaugurować :)



Drugie cudeńko powstało jako komplet do bransoletki, jaką dostałam od Siostry, właśnie w kolorach: czerwieni i srebra. Wykorzystałam końcówki taśmy perełkowej i uplotłam takie oto cukiereczki. 



Kolejne kolczykasy są zrobione wg instrukcji PrettyNett. Troszkę zmodyfikowałam, jak to ja, ale efekt jest bardzo zbliżony :)



Pora na bransoletki :)

Jedna z moich warsztatowiczek przyniosła mi zdjęcia z biżuterią robioną ściegiem, którego zupełnie nie znałam. Poszukałam, pogrzebałam w necie i znalazłam! Ścieg nazywa się: St. Petersburg stitch :) Na początek wypróbowałam tylko sam w sobie, prosty, dwustronny. Ale widziałam kilka wariacji na jego temat i muszę przyznać, że ma mnóstwo możliwości. Mam nadzieję, że kiedyś pokażę go więcej :) Tutaj prosta bransoletka :)



Kolejne dwie są na bazie ladder stitch. Urocze, dwustronne :) Jeszcze jedna się tworzy :)





I ostatnie cudeńko. Spędzało mi sen z powiek. Kiedyś, w "Bead & Button" znalazłam instrukcję do bransoletki, która nazywała się Cheops. Instrukcję stworzyła Eleanna Zegkinoglou. Szalenie mi się spodobała i postanowiłam ją zrobić. W praktyce ostrzegam- jest bardzo czasochłonna i koralikożerna. W dodatku przy zamykaniu jej bardzo marszczy się w środku. Podobno można zmienić rozmiar Deliki w środku, ale nie jestem pewna czy w naszym kraju można kupić Delikę w innych rozmiarach niż 11? Zawsze można spróbować z Toho 15,  albo zmniejszyć ilość koralików w rzędzie. Może jeszcze kiedyś zrobię kolejne podejście, by się przekonać.




I żeby nie było jej tak strasznie smutno, zrobiłam do kompletu kolczyki-trójkąty. Powinny być piramidki, ale jeszcze nie mam pomysłu jak je ugryźć.  To będzie moje kolejne wyzwanie ;)


Czytaj dalej...

Wesołych Świąt

"To właśnie tego wieczoru, gdy mróz lśni, jak gwiazda na dworze,
przy stołach są miejsca dla obcych, bo nikt być samotny nie może.

To właśnie tego wieczoru, gdy wiatr zimny śniegiem dmucha,
w serca złamane i smutne po cichu wstępuje otucha.

To właśnie tego wieczoru zło ze wstydu umiera,
widząc, jak silna i piękna jest Miłość, gdy pięści rozwiera.

To właśnie tego wieczoru, od bardzo wielu wieków,
pod dachem tkliwej kolędy Bóg rodzi się w człowieku."
Emilia Waśniowska

Czytaj dalej...

Kwitnący kwiat

Pamiętacie kwiat z ostatniej notki? Doczekał się łańcuszka, uznałam, że tak będzie najtrafniej :)



Ale to nie koniec. Kwiat doczekał brata :) Nie bez przygód po drodze, ale jest :)





Czytaj dalej...

Wyplecione

Uzbierało się już troszkę prac, więc chyba na publikację :)


Bransoletka wypleciona w czasie warsztatów koralikowych. W sam raz na inaugurację nowego sezonu :) Autorem instrukcji jest Светлана Пайкова (Николаева), znalazłam ją na Biserze. Jest bardzo efektowna :)


* * *

Kolejna praca, to mikroserduszka wg wzoru Silver Aguti. Pierwsze zrobiłam z cieniowanych 11-tek, żeby się nie pogubić we wzorze, ale drugie już udało się z jednego koloru 15-tek. Mogą być świetną przywieszką do kluczy, telefonu, czy do czego jeszcze wymyślimy :)


* * *

Kolejne dwie pary kolczyków powstały z ciekawości :) Wzór jakiś czas temu znalazłam na Biserze, autorem jest Карина Турчина. Niepotrzebnie tak długo czekałam, bo kolczyki są bardzo efektowne :)



* * *

Pawie, kolejna odsłona. Wzór z Crazy-hand.ru. 


 * * *


Dwie ostatnie prace, to moja duma :) 
Instrukcję na pierwszą znalazłam w inspiracjach Matubo. Skusiła mnie, bo zawierała pomysł na dwa nowe dla mnie kształty koralików, czyli mini-duo i pins. Efekt mnie zauroczył :) I raczej nie skończę tylko na tych jednych ;)



Ostatnia z prac to już takie małe przygotowanie do Świąt :) Kwiat skojarzył mi się z poinsencją, czyli gwiazdą betlejemską :) choć oczywiście  nie jest jej dokładnym odzwierciedleniem :) Instrukcję znalazłam w czerwcowym numerze "Bead and Button", a jego autorem jest Justyna Szlęzak, którą znamy pod pseudonimem Eridhan Creations. Wisior nie doczekał się jeszcze naszyjnika, ale to tylko kwestia czasu ;)



Czytaj dalej...

Garść (wyhaftowanych) nowości

Znalazłam jeszcze kilka zaległych zdjęć, których nie wiadomo czemu nie dodałam w poprzedniej notce i pochwalę się jeszcze kilkoma nowościami :)

Pierwszy zestaw powstał jeszcze zimą :) Połączyłam moją ulubioną Nebulę z błękitem Blue Tuquise :) Całość Wykonałam Toho Treasure i... w bardzo krótkim czasie naszyjnik znalazł nową właścicielkę ;)






Tym razem Brick Stitch :) Przeurocze małe motylki na ślicznych ozdobnych sztyftach. Również zachowane w turkusowej (mojej ulubionej) tonacji :)



Zawieszka do przypięcia. Osoba, która stała się jej posiadaczką przypięła do telefonu i wspólnie uznałyśmy, że odtąd czekają na nią tylko miłe rozmowy telefoniczne ;)



I nieco inna bajka- bardziej elegancka :) 2 pary ozdobnych kolczyków na bardziej uroczyste wyjścia ;) Z zatopionymi w koralikach kryształkami Rivoli :)




2 pary "indiańców", które powstały dla potrzeb kolorystycznych moich kreacji ;) Pisałam już, że zachwyciły mnie cieniowane zestawy kolorystyczne? Inspiracją są oczywiście niedoścignione prace Anabel :)


 

I pora na hafty. 
Pierwszy to naszyjnik z Hematytów. W środku szklany kamień (niewiadomego pochodzenia ;)), wykończony hematytowymi Tilami :) Powstał na specjalne zamówienie. Do kompletu są jeszcze kolczyki-kulki i dwie bransoletki- zwykłe sznury koralikowo-szydełkowe. Zestaw prosty i klasyczny, ale dzięki temu zawsze elegancki i uniwersalny :)



Druga rzecz, to sukienka, która była tak "łysa", że aż się prosiła o  ozdobienie :) Część pracy, to typowy haft koralikowy z obszyciem kryształków, a część była dla mnie nowym wyzwaniem, bo haftu jako aplikacji jeszcze nie robiłam. Okazuje się, że wszystko się da ;)
Na zdjęciu Autorka ze swoim dziełem ;)


I ostatnia praca nawiązuje do poprzedniej. Wprawdzie, to już nie haft, ale  drobna zmiana w wizerunku sukienki ;) Okazuje się, że proste dodanie frędzli może nadać ubraniu zupełnie inny wymiar :) W takim wydaniu sukienka w zasadzie nie potrzebuje dodatkowej biżuterii ;)


Czytaj dalej...

Zaległości

Aż by się chciało zakrzyknąć WRESZCIE! ;) Wreszcie zmobilizowałam się i zrobiłam zdjęcia. Wreszcie zasiadłam, troszkę je obrobiłam i wreszcie zabrałam się za notkę! :) Wbrew pajęczynom na blogu, sporo dziergam :) Niektóre rzeczy na bezpośrednie zamówienia, niektóre dla przyjemności i zabawy :) Dziś spora porcja tego, co zmajstrowałam. Część już ma swoje właścicielki, części nie zdążyłam nawet sfotografować, albo pstryknęłam na szybko komórką, ale część leży i ma się świetnie ;)

Do rzeczy :)

Garść "indianek". W większości moją inspiracją do wzorów są prace niedoścignionej Anabel :) Czasem zmieniam tylko kolory, czasem się tylko inspiruję, ale czasem też coś wymyślam sama ;)










Na deser Pawie :) Długo prosiła mnie o nie Iza. Długo czekały na swoją kolej, ale jak zaczęłam, to właśnie powstaje trzecia para :) Pierwsza nie została uwieczniona, druga to ta tutaj poniżej, a trzecia będzie niebawem :) Nosi się je znakomicie :) 


Pora przedstawić "kuzynki" indianek :) Wersja skrócona dla pań, które nie mogą, bądź nie lubią zbyt wiszących kolczyków. Są zdecydowanie mniej zobowiązujące i bardziej "codzienne" :) Inspiracja znaleziona w necie :) W dalszym ciągu ścieg- brick stitch.





Tutaj kolejne pokrewieństwo. Metodą prób i błędów połączyłam bricka z herrinbone :)
Myślę, że mogą się polubić :)


Dobrze :) Do igły jeszcze wrócimy, teraz zapraszam do odwiedzenia szydełka, czyli klasyczne bransoletki szydełkowo-koralikowe :)

Pastelowo i klasycznie


Troszkę wiosny, troszkę lata


Marmurek. Arcyciekawe koraliki!!!

W paseczki

I na deser ciekawostka. 
Od roku miałam apetyt na poznanie sztuki wykonywania sznurów tylko szydełkowych. Widziałam przepiękne grube bransoletki, z dohaftowanymi tasiemką kwiatami. Haft tasiemką jeszcze mnie nie pochwycił, ale sznury owszem. I wreszcie miałam okazję zobaczyć jak do niego podejść :) Jeszcze nie odważyłam się na grubaska, bo w szydełku nie czuję się mistrzem, ale chudziaczki musiałam spróbować :) I oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła kombinować z koralikami. Proszę, tutaj obie wersje. Moim zdaniem obie ciekawe :) Z czasem myślę, że powstaną i inne kolory :)




Skoro jesteśmy przy bransoletkach, to pokażę jeszcze jedno zdjęcie- ku przestrodze. 
W lutym zrobiłam dwie herringbonowe bransoletki z udziałem moich ukochanych treasure. I o ile kolor Higher Metallic June-Bug ma się całkiem dobrze, o tyle Galvanized Brick Red już niestety nie :( Ostrzegam przed tym kolorem, jak i przed Galvanized Aluminium. Zaznaczam- treasure, a nie Toho Round 11.o (bo okrąglakom nic nie dolega, bo mają dodatkową powłokę Permanent Finish). Kolory te poległy zarówno w bransoletkach jak i kolczykach. A niestety są dość drogie  :(


Wróćmy jednak do spraw przyjemnych :)

Kolczyki robione dla relaksu na ostatnich zajęciach warsztatowych :) Wzór za Angelą :) Myślę, że świetnie sprawdzą się latem :)


I pora na wisienkę na torcie, czyli to z czego jestem dumna bardzo :)
Podchodziłam do niego kilka razy, zawsze jak kot do jeża. Bałam się, wszystko mi się plątało, aż wreszcie załapałam! Moja wyobraźnia przestrzenna doznała olśnienia :) I oto jest! Cubic raw!!!
Pierwsze spotkanie, to był oczywiście RAW. Jedni robią go w wersji na dwie igły, inni na jedną. Mnie nie podeszła żadna. Przy jednej igle nie z każdych koralików wychodziły ładne, regularne kształty. Dwie igły dawały radę, ale jak bardzo nici się plątały wiem tylko ja ;) Ale C-RAW, to już całkiem inna bajka :) Może i trudniejszy, ale wszystko ładnie się trzyma, podpiera, nie rozjeżdża :) A co ja tam będę gadać.... ta dam!!!!!

Komplet

 (bokiem i przodem)

I ich "kolega", którego zrobiłam specjalnie dla Krysi i według jej życzeń kolorystycznych :) 




I to chyba byłoby na tyle, na ten raz :) Tak jak mówiłam, część prac nie doczekała się zdjęć. A szkoda. Kilka leży i czeka na dokończenie. Kilka czeka "w ukryciu" na moment kiedy będą mogły być upublicznione. Więc materiał na kolejne notki jest :) Byleby Pan Czas był łaskaw ;)


*****************************

I jeszcze jedna dość ważna informacja dla tych, którzy mają ze mną kontakt bardziej stacjonarny.
Większość z Was wie, że prowadzę u siebie w pracy warsztaty koralikowe. Teraz latem mamy oczywiście przerwę, ale po wakacjach warsztaty nie ruszą w tym samym miejscu. Od najbliższego tygodnia przenoszę się na Widzew-Wschód, a warsztaty wraz ze mną. Bliżej września podam więcej danych, jakiś kontakt telefoniczny, może uda się ustalić dzień. 
A póki co będzie mnie można spotkać we wtorek, 7 lipca w Łódzkim Pasaży Schillera, w ramach Międzynarodowych Warsztatów Folklorystycznych :) Zapraszam serdecznie :)

Czytaj dalej...

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwatorzy

Novaczka-Art © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka